środa, 7 sierpnia 2013

O ucieczkach, prozie i dobrej książce. Alice Munro "Zbyt wiele szczęścia"

Recenzentem, krytykiem żadnym nie jestem tylko miłośnikiem dobrej prozy.
Nic wielkiego nie odkryłam bo i autorka bardzo znana i książka całkiem popularna....
chociaż, niestety nie w Polsce nad czym ubolewam.


Zacznijmy od tego, że uwielbiam książki obyczajowe i wszelkie pokrewne... niestety gatunek ten opanowały ckliwe, rozrzewnione opowieści o ludzkich tragediach, barierach ,nie do pokonania, których głównym celem jest wywołanie u czytelnika emocji skrajnych, płaczliwych rozhisteryzowanych. Cóż... (wybaczcie mi za te ostre słowa) no ale ileż można?
I niby Alice Munro nie porusza tematów łatwych, ale robi to w sposób niejednoznaczny, nieoczywisty- tak dalece różny od gotowych rozwiązań, utartych i jakże powszechnych ścieżek.
Mistrzyni opowiadania, analizy, nigdy nie ocenia, nie przesądza. A jakże daje do myślenia!
W książce "Zbyt wiele szczęścia" znajdziemy opowiadania, głównie o kobietach, o ich nietypowych perypetiach, losach. Doprawdy nie wiem jak Alice Munro to robi ale potrafi opisać niesamowicie trafnie i dosłownie w paru zdaniach sylwetkę danej osoby, uchwycić samo sedno i zatrzymać się nad nim na chwilę, nie przekreślając, pozostawiając ocenę czytelnikowi.
Opowiadania nie wzruszają ale niosą ze sobą bardzo wiele emocji, znaków zapytania na, które musimy odpowiedzieć sobie sami. Mnie osobiście porwała i z pewnością będę często powracać do Alice.

Autorka znaleziona dzięki kochanej Trójce (polskie radio)
http://www.polskieradio.pl/24/289/Artykul/310015,Literacka-wycieczka-w-nieznane
http://www.polskieradio.pl/8/2843/Artykul/789561,Alice-Munro-%E2%80%93-bezlitosne-spojrzenie-starszej-pani

na upały bo pasuje. James Blake.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz