poniedziałek, 14 października 2013

Light move festiwal. Łódź

Łódź miasto tak wielu kontrastów. Można je nienawidzić przyznaję (mieszkając tu na codzień) centrum nie zachęca a brak estetyki i dbałości o przestrzeń publiczną dają się we znaki.
Ale tak jakoś szczęśliwie się złożyło, że widząc szereg wieeeeelu zmian zachodzących tu na przestrzeni ostatnich lat, przekonałam się do Łodzi. Nieśmiało bo nieśmiało ale dobrze mi tutaj.

W miniony weekend odbył się light move festiwal, który bardzo ożywił i rozświetlił nasze miasto.
A ponieważ w Polsce o Łodzi obiegowa opinia Brzydkiego kaczątka chciałam wam pokazać parę zdjęć jej innego oblicza.
Pozdrawiam!













niedziela, 13 października 2013

Powrót do korzeni...

Kto by się spodziewał że zawędrujemy aż do Starożytności.
Oj namęczyłam się z tą pracą, oj bardzo.


Szkoda, że jutro już poniedziałek i nawet kubek herbaty nie pomaga w ucieczce przed melancholią
Miłego niedzielnego wieczoru:)

sobota, 12 października 2013

Tatry

Bardzo lubię chodzić po górach i chociaż częściej (ale nie znowu tak bardzo często) można mnie spotkać w Bieszczadach tudzież Beskidzie Niskim to każde góry mają w sobie... to coś. Między innymi bardzo kapryśną pogodę, przez którą bagatela wywiało nas do domu wcześniej niż planowaliśmy ale były też momenty bardzo piękne:)


gdyby ktoś miał wątpliwości Kasprowy Wierch:)










magia






Bałwanek podgiewontowy:)



udało się nam natknąć na kozice:)



środa, 9 października 2013

Zmiany zmiany zmiany

I bynajmniej nie na blogu ale w moim odczuciu i postrzeganiu go.
Zakładałam go z myślą o tym żeby pokazać te wszystkie małe ulotne chwile, którymi tak bardzo chciałoby się żyć każdego dnia, nieustannie wybierając tylko te najlepsze chwile.
Teraz wyszukuje je dla siebie by pamiętać że one istnieją wystarczy tylko je zobaczyć.

a ponieważ uwielbiam twórczość Jana Twardowskiego  jego dystans i radość życia:

"Każde"
Każde wiersze są dobre
i na każdą porę
bo wszystkie jednakowo
są na serce chore
                    2002

"Kiedy kocha"
Zostałem już sam jeden
i mówię do pieska:
-Jaszczurka zielona gdy kocha
staje się niebieska
                        2002



Uwielbiam wrzosy. niestety słodycze też.
Miłego wieczoru:)

wtorek, 8 października 2013

Nadrabiamy zaległosci:)


 fragmenty uczelnianych prac:)





Being an optimist.

Bo czasami nawet nie wiadomo nawet od czego zacząć.
Bo czasami żadne słowa nie oddają całego potężnego ładunku uczuć.
Rozstanie, choroba, cierpienie najblizszych, gigantyczny lęk przed jutrem gdy to wszystko spotka się w jednym worku potrafi naprawdę namieszać.
Bardzo duża dawka pokory, dystansu do życia i nauki o samym sobie i własnej wytrzymałości.... chyba.
Wychowana jaka perfekcjonistka, chorobliwie przejmująca się absolutnie wszystkim dookoła a jeszcze bardziej przysłowiowym "co sobie ludzie o mnie pomyślą"
chociaż to się skończyło bo w obliczu prawdziwych problemów te małe przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.
Pociechą staje się dostrzeganie  tych drobnych, codziennych, uśmiechów, nieśmiałych promyków nadziei i słońca. Paradoksalnie człowiek staję się optymistą bo nie da się inaczej, ciężar byłby za duży.
 Na szczęście są przyjaciele, którzy otaczają bardzo dużą troską i opieką. Jest pasją która pozwala się oderwać.


poniedziałek, 2 września 2013

Małe, słodkie, śliwkowe, bardzo cynamonowe przyjemności.

Wrzesień ledwo co się zaczął a tu "jesień idzie, nie ma na to rady"
Jak jesień to co ja poradzę że cynamonem tak bardzo mi pachnie!
śliwek, malin, borówek, gruszek ci u nas dostatek...
ale dzisiaj zakrólowały śliwki.
 Miał być szybki deser,
miało pachnieć cynamonem i miało pasować do herbaty.

Najprostszy i chyba jeden ze zdrowszych deserów jakie znam
Jak tylko zacznie się jabłkowy sezon w ciut innej wersji.

No to zaczynamy:)


weźmy na ten przykład kilka śliwek:)


i cynamonową kruszonkę


ułóżmy wszystko w żaroodpornym naczyniu 


zapieczmy w piekarniku 





delektujmy się:)
a deszcz niech sobie pada a co!


wtorek, 27 sierpnia 2013

Odpoczynek.

Wybaczcie chwilowy przestój na blogu ale aktualnie jestem w jednym z tych nielicznych miejsc gdzie czas się zatrzymał, żyję się tempem natury. Jedyny absolutnie jedyny moment w roku kiedy nie patrzę na zegarek. Niestety czas biegnie nieubłaganie a lato pooowoli odchodzi dlatego chłonę atmosferę, zieleń jak tylko mogę ładując akumulatory.:)

Zdjęcia robione o 6 rano stąd mgła i ciepły sweter, mimo lata.
I chociaż niczego nowego nie powiem to absolutnie uwielbiam poranki a te z kubkiem herbaty, z nogami zwieszonymi z pomostu, oczekiwaniem na budzący się dzień. 
Nie potrafię tego opisać. 
Cisza.







sobota, 17 sierpnia 2013

Znowu ten las czyli pierwsze próby z akrylem.

 Nie ukrywam najbardziej lubię odwzorowywać/ uchwycać zieleń a do tej pory pracowałam jedynie w ołówku. Niestety farby absolutnie mnie oczarowały dając TYLE możliwości, że ołówek mam szczerą nadzieję będzie się pojawiał rzadziej i rzadziej a każda praca będzie lepsza i jeszcze lepsza:) 
 Udanego wieczoru:)!

Pasja.

Jak to jest u Was z hobby, czasem wolnym? Jako mała dziewczynka bardzo bałam się koni żeby zaraz potem zakochać się w nich bez pamięci. Gdy mam gorszy, stresujący dzień nie wyobrażam sobie, dla siebie, lepszej formy na odreagowanie niż przebywanie w ich towarzystwie. Do tego stopnia, że stałam się szczęśliwą posiadaczką jednego z nich. Od czasu do czasu będzie się tutaj pojawiać moje "małe" 500kg oczko w głowie, które absolutnie wrosło w moją codzienność.