czwartek, 13 lutego 2014

Life.

Cztery litery. Wieczór przed Walentynkami i tak nikt tego nie przeczyta więc można się rozpisać.
"We create our own demons" cytat z Iron Mana którego osobiście uwielbiam.
Dodałabym jeszcze... "...and we change"
Idziemy dalej... staramy się nie powtarzać błędów. ewoluujemy. chyba.
 Otaczamy się nowymi ludźmi powtarzając sobie, że mamy nową szansę... tym razem tego nie zawalimy, będzie lepiej, pełniej, mniej egoistycznie.
A przeszłość nas trzyma TRZYMA i nie chce puścić. demon- być może. na własne życzenie? z pewnością. 

Jutro Walentynki więc o związku też będzie.
Nie lubię komedii romantycznych i tego co nam wciskają. A wciskają tylko te najlepsze momenty. I w pewien sposób to rozumiem. Bycie w związku jest poniekąd wspaniałą rzeczą. znajdujemy w kimś oparcie, dajemy siebie nawzajem.... ale jest też jednym z największych wyzwań. Dawać siebie w taki sposób żeby nie zatracić siebie. By być sobą rozwijać się, spełniać a jednocześnie nie oddalać się nawzajem.
Ciagła codzienna bieganina, praca nad rozumieniem się i działaniem jak dobrze naoliwiony zespół.
Boimy się samotności potrzebujemy kogoś poczucia że jesteśmy kochani....
ale co gdy stajemy się samotni we własnym związku, opuszczeni poniekąd. zabici przez codzienność i nadmiar obowiązków. Każde w innej rzeczywistości. razem ale osobno, zbyt zmęczeni żeby przyznać że coś nie gra, brniemy dalej bo... boimy się zostać sami... 

A przecież tak często jesteśmy. Sam na sam z głową i bitwą myśli, że chciałoby się inaczej, pełniej. Codziennie toczymy wojny z własnymi myślami w imię złudnego pogodzenia się z przeszłością. 
Nie wychodzi. co robić.
prawie zapomniałam jak uwielbiam Coldplay. /stare Coldplay
"when the truth is,
i miss you...."   uczucia nie bycia samotnym gdy otaczają Cię przyjaciele rodzina, ludzie dla których stałaś się jedyną podporą ostoją. I musisz stać bez przerwy. bo oni Cię potrzebują. 
więc stoisz.
/warning sign/


HUF przepraszam ze tak smutno. ale walentynki to dzień pełen uczuć i emocji. czemu nie takich?






poniedziałek, 14 października 2013

Light move festiwal. Łódź

Łódź miasto tak wielu kontrastów. Można je nienawidzić przyznaję (mieszkając tu na codzień) centrum nie zachęca a brak estetyki i dbałości o przestrzeń publiczną dają się we znaki.
Ale tak jakoś szczęśliwie się złożyło, że widząc szereg wieeeeelu zmian zachodzących tu na przestrzeni ostatnich lat, przekonałam się do Łodzi. Nieśmiało bo nieśmiało ale dobrze mi tutaj.

W miniony weekend odbył się light move festiwal, który bardzo ożywił i rozświetlił nasze miasto.
A ponieważ w Polsce o Łodzi obiegowa opinia Brzydkiego kaczątka chciałam wam pokazać parę zdjęć jej innego oblicza.
Pozdrawiam!













niedziela, 13 października 2013

Powrót do korzeni...

Kto by się spodziewał że zawędrujemy aż do Starożytności.
Oj namęczyłam się z tą pracą, oj bardzo.


Szkoda, że jutro już poniedziałek i nawet kubek herbaty nie pomaga w ucieczce przed melancholią
Miłego niedzielnego wieczoru:)

sobota, 12 października 2013

Tatry

Bardzo lubię chodzić po górach i chociaż częściej (ale nie znowu tak bardzo często) można mnie spotkać w Bieszczadach tudzież Beskidzie Niskim to każde góry mają w sobie... to coś. Między innymi bardzo kapryśną pogodę, przez którą bagatela wywiało nas do domu wcześniej niż planowaliśmy ale były też momenty bardzo piękne:)


gdyby ktoś miał wątpliwości Kasprowy Wierch:)










magia






Bałwanek podgiewontowy:)



udało się nam natknąć na kozice:)



środa, 9 października 2013

Zmiany zmiany zmiany

I bynajmniej nie na blogu ale w moim odczuciu i postrzeganiu go.
Zakładałam go z myślą o tym żeby pokazać te wszystkie małe ulotne chwile, którymi tak bardzo chciałoby się żyć każdego dnia, nieustannie wybierając tylko te najlepsze chwile.
Teraz wyszukuje je dla siebie by pamiętać że one istnieją wystarczy tylko je zobaczyć.

a ponieważ uwielbiam twórczość Jana Twardowskiego  jego dystans i radość życia:

"Każde"
Każde wiersze są dobre
i na każdą porę
bo wszystkie jednakowo
są na serce chore
                    2002

"Kiedy kocha"
Zostałem już sam jeden
i mówię do pieska:
-Jaszczurka zielona gdy kocha
staje się niebieska
                        2002



Uwielbiam wrzosy. niestety słodycze też.
Miłego wieczoru:)

wtorek, 8 października 2013

Nadrabiamy zaległosci:)


 fragmenty uczelnianych prac:)





Being an optimist.

Bo czasami nawet nie wiadomo nawet od czego zacząć.
Bo czasami żadne słowa nie oddają całego potężnego ładunku uczuć.
Rozstanie, choroba, cierpienie najblizszych, gigantyczny lęk przed jutrem gdy to wszystko spotka się w jednym worku potrafi naprawdę namieszać.
Bardzo duża dawka pokory, dystansu do życia i nauki o samym sobie i własnej wytrzymałości.... chyba.
Wychowana jaka perfekcjonistka, chorobliwie przejmująca się absolutnie wszystkim dookoła a jeszcze bardziej przysłowiowym "co sobie ludzie o mnie pomyślą"
chociaż to się skończyło bo w obliczu prawdziwych problemów te małe przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.
Pociechą staje się dostrzeganie  tych drobnych, codziennych, uśmiechów, nieśmiałych promyków nadziei i słońca. Paradoksalnie człowiek staję się optymistą bo nie da się inaczej, ciężar byłby za duży.
 Na szczęście są przyjaciele, którzy otaczają bardzo dużą troską i opieką. Jest pasją która pozwala się oderwać.